W dniach 25-28 stycznia wspólnota Ruchu Czystych Serc działająca w naszej szkole wyjechała na rekolekcje do Krakowa.
Spotkałyśmy się na Dworcu Wschodnim w Warszawie, gdzie wsiadłyśmy do pociągu Interregio, w którym miałyśmy cały przedział dla siebie. Podróż pociągiem upłynęła nam szybko i wesoło, za sprawą s. Matyldy, która urozmaicała nasze rozmowy swoimi piosenkami.
Po trzech godzinach jazdy wysiadłyśmy na dworcu głównym w Krakowie i udałyśmy się na ulicę Pijarską, gdzie miałyśmy zakwaterowanie. Od samego początku nasza wycieczka była bardzo intensywna.
Zaraz po rozpakowaniu wyruszyłyśmy do Zakonu Szpitalnego św. Jana Bożego potocznie znanego jako Bonifratrzy. Zostałyśmy tam zapoznane z charyzmatem zgromadzenia, który polega na zakładaniu szpitali i opiece nad umysłowo chorymi. Na koniec nasz przewodnik, ojciec Łukasz, zaprowadził nas na kładkę na Wiśle, której nazwa wzięła się od imienia słynnego bonifratra – Bernadtka. Charakteryzuje się ona tym, że wiszą na niej kłódki zakochanych par, jako symbol ich miłości.
Następnie udałyśmy się do przytuliska dla bezdomnych założonego przez św. Brata Alberta Chmielowskiego, gdzie wystawiłyśmy przedstawienie o Jonaszu. Zostałyśmy tam bardzo ciepło przyjęte przez bezdomnych, co było dla nas dużą niespodzianką. Bardzo cieszyłyśmy się z tego, że mogłyśmy sprawić radość innym ludziom i podzielić się z innymi naszą wiarą. Nie zabrakło także spotkania z bratem Alojzym i bratem Jonaszem dotyczącego ich bezinteresownej opieki nad bezdomnymi i życia św. Alberta. Bardzo zmarznięte, późnym wieczorem wróciłyśmy tramwajem do kwatery, gdzie zmęczone szybko zasnęłyśmy…
Następnego dnia z samego rana wyruszyłyśmy tramwajem do seminarium ojców Paulinów na Skałce. Miałyśmy się tam spotkać z ojcem Samuelem, który miał nam wygłosić konferencję o modlitwie, a także z dziewczynami z Nowego Sącza. Wiele osób w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu skorzystało z sakramentu pokuty. Po adoracji ojciec Darek oprowadził nas po kościele Paulinów na Skałce oraz po podziemnym grobowcu, gdzie spoczywają wybitni przedstawiciele kultury polskiej. Po obiedzie w Barze Mlecznym, spotkałyśmy się z Tomkiem, znajomym siostry Rut, który oprowadzał nas po najsłynniejszych zabytkach Krakowa m.in. po Wawelu, po krakowskich bazylikach i klasztorach. Na godzinę 19.15 udałyśmy się do Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej na dramat Juliusza Słowackiego „Kordian”. Dużym zaskoczeniem dla nas była interpretacja sztuki na wersję współczesną.
W piątek odwiedził nas bratanek s. Rut, ojciec Rafał Pawluczuk, który poprowadził z nami rozważania biblijne oraz kolejną adorację. Po pożegnaniu z ojcem wyjechałyśmy tramwajem do Łagiewnik, Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Tam, po odmówieniu koronki do Miłosierdzia Bożego, siostra Kristofora zapoznała nas z życiorysem św. Faustyny. Szczególnym doświadczenie dla nas było spotkanie z dziewczynami z poprawczaka prowadzonego przez siostry Matki Bożego Miłosierdzia, gdzie po raz kolejny przedstawiłyśmy „Jonasza”. Ku naszemu zaskoczeniu zostałyśmy ciepło przyjęte prze dziewczyny, które razem z nami śpiewały, ofiarowały nam własnoręcznie robione pudełeczka w kształcie serduszek, a także z przyjemnością oprowadziły po ośrodku. Bardzo mocno się zintegrowałyśmy z nimi, dlatego wyjeżdżało się z ciężkim sercem.
Główną atrakcją ostatniego dnia rekolekcji było spotkanie z absolwentkę Szymanowa p. Alą i jej mężem i dziećmi. Po mszy razem udaliśmy się do nowoczesnego podziemnego muzeum dotyczącego historii powstawania miasta Kraków. Następnie państwo Konopkowie zabrali nas do jednej z najsłynniejszych kawiarni w Krakowie „Jamy Michalikowej”, gdzie powstał pierwszy polski kabaret, aby zasmakować pysznej gorącej czekolady. Niestety czas nas gonił, dlatego szybko wróciłyśmy na ulicę Pijarską po nasze bagaże i udałyśmy się na dworzec główny w Krakowie, aby wrócić do centrum.
Mimo iż warunki w pociągu nie były komfortowe, wracało się nam bardzo przyjemnie, bo wszystkim dopisywały dobre humory. Po godzinie jedenastej wycieńczone wróciłyśmy do Szymanowa, gdzie mogłyśmy wziąć gorący prysznic i usnąć w ciepłym, wygodnym łóżeczku…
Jesteśmy bardzo zadowolone z tej wycieczki, gdyż wpłynęła na nas nie tylko w sposób duchowy, ale jednocześnie nie zabrakło atrakcji . Długo będziemy wspominać ten niezapomniany czas.
