Liceum w Szymanowie skończyłam 5 lat temu. I było to jedno z ważniejszych dla mnie doświadczeń w życiu.
Pobyt w szkole w Szymanowie pokazał mi przede wszystkim, czym jest życie we wspólnocie. Cztery przeżyte wspólnie z innymi dziewczynami lata – lata, w których się docierałyśmy, w których uczyłyśmy się sztuki kompromisu, wzajemnej szczerości we wspólnych kontaktach, w których razem się śmiałyśmy, marzyłyśmy, wspierałyśmy i przeprowadzałyśmy setki rozmów o wszystkim, zaowocowały pięknymi przyjaźniami i dalszymi kontaktami po szkole.
Co roku od skończenia szkoły organizujemy klasowe wigilie i spotkania „jajeczkowe” przed Wielkanocą. Po każdym takim spotkaniu dziękuję Bogu za to, że skierował moje kroki do tej szkoły i pozwolił mi spotkać tak wspaniałe dziewczyny, na które zawsze mogę liczyć. Najbardziej urzeka mnie w naszych kontaktach szczerość i autentyczność oraz to, że nawet mimo długiej rozłąki, możemy ze sobą rozmawiać tak, jakbyśmy się dopiero co rozstały. Myślę, że stało się tak właśnie dzięki wspólnie przeżytym chwilom w szkole.
Poza tym pobyt w szkole u Sióstr pozwolił mi na wykształcenie w sobie właściwego podejścia do życia, pokazał mi, co jest w nim naprawdę ważne i o jakie wartości powinnam dbać w swoim życiu. Szymanów jest dla mnie takim moralnym punktem odniesienia, dzięki któremu wiem, czy idę dobrą drogą.
W szkole podobało mi się również to, że kilkakrotnie w ciągu roku szkolnego miałyśmy okazję uczestniczenia i przygotowywania wielu uroczystości szkolnych i przedstawień, dzięki czemu życie w szkole nie składało się tylko z samej nauki, ale też z różnych ciekawych zajęć i oczekiwanych co roku tradycji.
Jednak jedną z najważniejszych rzeczy, które daje Szymanów, jest to, co zostaje po skończeniu szkoły. To świadomość przynależności do jednej wielkiej wspólnoty niepokalańskich wychowanek. Wielokrotnie, zarówno ja, jak i moje koleżanki stykałyśmy się z wyrazami sympatii i poczucia jedności, gdy na swej drodze spotykałyśmy inną wychowankę albo kogoś, kto miał styczność z tą szkołą. Poza tym do Szymanowa zawsze można wracać jak do domu, w którym od lat jest ustalony porządek, dzięki czemu nawet po paru latach można wrócić do tej atmosfery z czasów szkolnych oraz do spokoju i ciszy, jakie płyną z tych murów. Można naładować akumulatory i na nowo ruszyć w świat z wiarą i mocą.
Bardzo cieszę się, że mogłam chodzić do tej szkoły. Nie będę ukrywać, że czasami było trudno, były łzy, głównie z powodu tęsknoty za domem, nie raz miałam ochotę zrezygnować, wrócić do domu, ułożyć po swojemu plan dnia, zamknąć się w swoim pokoju, ale dziś wiem, że warto było i gdybym znów stanęła przed wyborem liceum, nie wahałabym się wybrać go jeszcze raz. Gdy dziś patrzę na moje życie, wiem, że pobyt w Szymanowie miał wielki wpływ na to, kim teraz jestem i cieszę się, że tak właśnie się wszystko potoczyło.
Zaś ostatnia wigilia kolejny raz udowodniła mi, że wspólnie przeżyte lata w szkole miały sens i pozwoliły nam zbudować coś pięknego…
Beata, 22 grudnia 2008 r.




